Kraina herbaty

4 marzec 2014 (wtorek) Munnar  (Indie) Jest takie miejsce w Indiach, gdzie nie słychać silników pojazdów, a śpiewające ptaki, nie czuć spalin i moczu a zapach zieleni, nie widać śmieci na ulicach są wzgórza pełne ziół i herbaty. To miejsce nazywa się Munnar. Patrzę na Artura, który jeszcze wczoraj marudził, że znów będziemy się tłuc…

Continue reading →

Tam gdzie mężczyźni noszą spódnice

3 marzec 2014 (poniedziałek) Kochi – Munnar (Indie) Nocą pociągiem przemierzamy kolejne setki kilometrów, aby znaleźć się na zachodnim wybrzeżu Indii, aby dalej pojechać autobusem do Munnar. Deszczowa północ przysporzyła mi kłopotów zdrowotnych. Łapię przeziębienie. Nie mam siły przejść kilkuset metrów do stacji autobusowej. Korzystamy z motorikszy, której kurs opłacamy wcześniej na dworcu. Dziękuję w myślach…

Continue reading →

Nadeszły upały

2 marzec 2014 (niedziela)  Madras (Chennei) (Indie) Wczorajsze perypetie z przejazdem zmuszają nas do zmiany planów podróży. Odpuszczamy zwiedzanie Mahabaliparum i zostajemy w Chennei (Madrasie). Z łóżek zwlekamy się dopiero o 11.00. Robimy pieszą wycieczkę po mieście. Jest bardzo gorąco, a powietrze wilgotne. Słońce piecze naszą skórę. Mijamy fort, urzędy, w tym sąd najwyższy. Od ulicznego…

Continue reading →

Wolimy polską kolej

28 luty / 1 marzec 2014  (piątek / sobota) Bodhgaya – Kalkuta – Chennei (Madras) (Indie) Dwadzieścia pięć minut… Godzina trzydzieści… Cztery godziny dwadzieścia minut. Ciągle zmieniają się komunikaty o wielkości opóźniania naszego pociągu z Bodhgaya do Kalkuty, który planowo miał odjechać o godzinie 23:30. Siedzimy zniecierpliwieni w przy stacyjnym barze.  O północy zamykają nasze lokum….

Continue reading →

I dalej w drogę

27 luty 2014  (czwartek) Varanasi – Bodhgaya (Indie) Wieczorem wsiadamy do pociągu. Kierunek Bodhgaya –  miejsce narodzenia buddyzmu (tu rosło święte drzewo figowiec pagodowy, pod którym Siddhartha Gautama dostąpił przebudzenia (bodhi), stając się Buddą (Przebudzonym). Mamy bilety w najniższej klasie. Wprawdzie nie nocujemy w pociągu, ale jedziemy sleeperem. Siedzimy sami w przedziale, który nie jest zamykany. Łóżka…

Continue reading →

Życie i śmierć

27 luty 2014 (czwartek) Varanasi (Indie) Varansai jest najświętszym miastem hinduizmu. To tu przez cały rok pielgrzymują wierni, którzy stanowią 90% indyjskiego społeczeństwa. Dziś jest święto Śiwy – boga, który tworzy i niszczy. Miasto zalewają masy ludzi. Wiele dróg jest odciętych od ruchu dla pojazdów. Jest wczesny poranek. Schodzimy na dół do Ghat. Przed nami rozpościerają…

Continue reading →

Zwierzyniec

26 luty 2014 (środa)   Varanasi (Indie) Varanasi – miasto pielgrzymów, żebraków i zwierząt. Nawet w najwęższych zakamarkach wybetonowanych chodników i ulic wyjątkowo pełno bezstresowo spacerujących krów i ich odchodów. Wszędzie je czuć.  Po schodach wspinają się kozy. Dorosłe psy zwijają się w kłębki niczym koty, a małe szczeniaki beztrosko bawią się ze sobą. Zachowują się…

Continue reading →

Jak mąż kochał żonę

24 luty 2014 (poniedziałek) Agra (Indie) Kupiliśmy bilety do Taj Mahal – mauzoleum, które władca Shah Jahan wybudował pośmiertnie dla swojej ukochanej małżonki Mamutz Mahal zmarłej przy porodzie ich czternastego syna. Grzecznie ustawiamy się kolejce do wejścia. Przechodzimy standardową kontrolę bezpieczeństwa, czyli przeszukanie (panie prawie wszędzie mają oddzielną kolejkę niż mężczyźni i wejście przysłonięte kotarą), skanowanie…

Continue reading →

Ubawu po pachy ciąg dalszy

23 luty 2014 (niedziela) Delhi – Agra – Fatehpur Sikri (Indie) Wystarczyło kilka godzin, aby się przekonać, że Delhi nie zasypania. Późną nocą cichną jedynie dźwięki dobiegające  z ulicy. Liczni mieszkańcy miasta krzątają się przy drodze, czasami wydaje się, że bez większego celu. Jest 5.30 rano. Dotarliśmy właśnie na dworzec kolejowy, aby odbyć następny etap naszej…

Continue reading →

Indie witają

22 luty 2014 (sobota) Delhi (Indie) Koła otarły płytę lotniska tocząc samolot w stronę terminala. Dotarliśmy. Nasze stopy stawiają swoje pierwsze kroki na podłodze pokrytej kolorowym, acz już nieco wyblakłym dywanem. Spoglądamy ciekawie dookoła siebie. Niewielkie grupki turystów z jednej strony, z drugiej zaś mieszkańcy tego kraju – hindusi – sami mężczyźni, kobiet w zasadzie nie widać….

Continue reading →