Bolonia – miasto średniowiecza

15 listopada 2014 (sobota)

Bolonia (Włochy)

Bolonia – stolica tortellini, mortadeli, wąskich uliczek, arkad i liberalizmu to właśnie Bolonia. No i jesteśmy – babski weekend z Magdą:).

Po małych perturbacjach lotniczych (opóźniony lot) i hotelowych (zagubiona przez hotel rezerwacja) wybieramy się na nocne zwiedzanie miasta.

Bolonia ma swój klimat. Brukowane, bardzo wąskie uliczki, kamienice sięgające maksymalnie czterech poziomów połączone z podcieniami, tworzącymi najdłuższe na świecie, 40-sto kilometrowe arkady chroniące przechodniów przed słońcem i deszczem. Wczesnym rankiem, gdy nie widać ludzi, a ulice zabytkowego centrum są pozamykane dla pojazdów samochodowych, można się się poczuć jak w średniowieczu.

Centralnym punktem Bolonii, wokół którego mają swoje siedzibę liczne pałace, stanowi plac Piazza Maggiore wraz z przedsionkiem w postaci PIazza del Nettuno. Razem tworzą one serce miasta i stanowią centrum oraz scenę życia samych mieszkańców, których w weekend jest naprawdę pełno. To właśnie tu znajduje się fontanna prezentująca nagiego Neptuna. Podobno tutejsi mieszkańcy potrafią wskazać najlepsze, z którego jego męskie walory wyglądają najbardziej okazale. Razem z Magdą wybrałyśmy się samodzielnie na poszukiwania owego punktu, ale nie znalazłyśmy takiego… ;). Na Piazza Maggiore znajduje się bardzo duża bazylika San Petronio, poświęcona parotonowi miasta. Powstała na fundamentach świeckich, rzymskich budowli i stanowi jedną z najbardziej monumentalnych świątyń gotyckich we Włoszech. Miała być podobno konkurencją dla samej Bazyliki św. Piotra w Watykanie, ale miastu zabrakło środków, aby ten pomysł zrealizować. Faktycznie, bazylika San Petronio prezentuje się przy tej rzymskiej dość skromnie. Alejki odchodzące od Piazza Maggiore prowadzą do barów i sklepów oferujących tutejsze specjały – świeże produkty regionalne. Przy głównych arkadach odchodzących od placu obecne są także liczne butiki najlepszych marek. Magda wpada w mały wir zakupów, ale na szczęście dla własnych finansów, celuje w inną kategorię sklepów 🙂

Na Pizza Ravegnana górują dwie wieże (Due Torre) – symbole miasta. Jedna  z nim – ponad stu metrowa Torre della Assinelli – oferuje niesamowity widok ze szczytu na miasto, ale wdrapanie się po wąskich, stromych schodach na szczyt to nie lada wyzwanie (windy brak). Dajemy rade:). Druga wieża – Torre della Garesinda – wyraźnie mniejsza, ale i krzywa sprawia wrażanie, jakby się miała przewrócić. Choć była budowana jako pierwsza, prace konstrukcyjne przerwano z uwagi na to, iż za bardzo odchylała się od pionu, co groziło katastrofą budowlaną. W czasach swojej świetności Bolonia liczyła około 300 podobnych wież, które służyły jako wieże obronno – strzelnicze do atakowania najeźdźców. Dziś podobnych konstrukcji zostało w mieście niewiele.

W Bolonii w 1088 r. powstał pierwszy w Europie uniwersytet, który stanowi do dziś jeden z głównych ośrodków naukowych we Włoszech. Ulice pełne są studentów spędzających wieczory i weekendy w pobliskich kawiarniach i restauracjach, a nawet siedzących na ziemi na Piazza Verdi. Studenci żyją tu razem z mieszkańcami miasta, nie ma tu bowiem kampusu studenckiego. W Palazzo Poggi, wystawnej siedzibie uniwersytetu, można bezpłatnie podziwiać zbiory naukowe uczelni. Muzea omijam zazwyczaj szerokim łukiem. Że słusznie, potwierdziła nasza z Magdą wizyta w Muzeum Muzyki (Museo della Musica). Freski zdobiące ściany muzeum są owszem piękne, ale po 10 minutach zakończyłyśmy oglądanie tutejszych zbiorów: kilku instrumentów klawiszowych i strunowych oraz nut.

Przy Via San Stefano mieści się ciekawy kościół benedyktyński Santo Stefano, na który w rzeczywistości składa się łącznie siedem świątyń. To tu znajduje się grobowiec św. Petroniusza. Natrafiamy tu także na rzeźbę Chrystusa, wykonaną w drewnie przez artystę na postawie wizerunku z Całunu Turyńskiego. Ma ona stanowić dokładne odzwierciedlanie postaci. Rzeźba zaskakuje rozmiarem – 1.80 m, przy średnim wzroście człowieka w tamtych czasach wynoszącym wg. przewodnika 1.30-1.40 m.

Na kościołach i innych budynkach w Bolonii widać czas, niestety także zniszczenie. To smutne patrzeć jak średniowieczne freski są zamalowywane zwykłą farbą, obrazy bledną od słońca, a tynk odpada ze ścian. O turystów Bolonia rywalizuje  z pobliską Florencją i choć statystyki pokazują, że ta walkę przegrywa, warto poświęcić dwa pełne dni na poznanie tego miasta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *