Hue – symbol wietnamskiego dziedzictwa

14 luty 2013 (środa)

Hue (Wietnam)

Przez niemal każdy metr kwadratowy powierzchni tego miasta przemawia duch czasów cesarskich Wietnamu. Dawna stolica cesarska, jedno z najważniejszych miejsc w historii i kulturze tego kraju. Przemierzamy z Arturem na skuterem ulice Hue.

Wchodzimy przez główną, okazałą bramę XIX- wiecznej cytadeli pilnowaną przez strażnika z tradycyjną, stożkowatą czapką. Z oddali słychać rytmiczne dźwięki muzyki towarzyszące tradycyjnej paradzie i przedstawieniu wietnamskich tancerek. Każdy następny krok prowadzi nas do kolejnych budynków cesarza i jego służby. Kolor, kształt…. Uwielbiam tą egzotykę. Cytadela, wzorowana na chińskiej architekturze, wygląda jak przystawka dania głównego w postaci Zakazanego Miasta z Pekinu. Mniej okazała rozmiarem, nie w pełni odrestaurowana po wojnach indochińskich, ale zdecydowane świetnie komponująca się ze swoim chińskim odpowiednikiem.

Tutejsze grobowce cesarskich władców porozrzucane są po okolicach Hue. Jako „synowie niebios“, wietnamscy królowie uważali swoje istnienie na ziemi za chwilowy pobyt, a śmierć za wejście do wiecznego raju, gdzie mieli osiągnąć najważniejszy cel swojej egzystencji: zjednoczenie z boską ideą. Grobowce znajdujące się po obu stronach Rzeki Perfumowanej nie umniejszą chwały i prestiżu władcom, którzy w nich spoczywają. Aby po śmierci zapewnić sobie wszelki dostatek, nie żałowali ani wydatków z państwowej kasy, ani potu i krwi poddanych, by miejsce zamieszkania w życiu wiecznym odpowiednio przygotować. Wskazując lokalizację swoich grobowców na wzgórzach kierowali się przede wszystkim wymogiem stworzenia idealnej symbiozy dzieła człowieka i boskiej natury. Odwiedzamy jedynie wybrane z nich.

Dotarcie do grobowców skuterem stanowi pewne wyzwanie – oznaczeń na trasach brak. Gubimy się. Jakaś starsza Wietnamka siedząca na krzesełku przy drodze pomaga nam odnaleźć  właściwą trasę. Oczywiście nie zna angielskiego, ale wykorzystując przewodnik i gestykulację niewerbalną udaje nam się skutecznie skomunikować.

Aby dostać się do betonowego miejsca spoczynku przedostatniego cesarza wietnamskiego Khai Dinha, trzeba wspiąć się stromymi schodami na górę. W środku grobowca znajdują się przepiękne, kolorowe mozaiki, którymi pokryte są wszystkie wewnętrzne ściany. Z kolei Mauzoleum Minh Manga, położone najdalej ze wszystkich (aż 16 km od miasta), należy podobno do najwspanialszych. Kompleks obejmuje malownicze ogrody i jeziorka oraz piękne budynki. Co ciekawe, dokładne miejsce pochówku cesarza znajduje się na samym końcu mauzoleum, pod usypanym kopcem ziemi niedostępnej dla turystów.

Tyle tu zieleni, harmonii i spokoju, zakłóconych jedynie przez odwiedzających je turystów. Czy o to chodziło spoczywającym w grobowcach władcom?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *