Coraz więcej życzliwości

7 marzec 2014 (piątek)

Mumbai (Indie)

Mamy dwie godziny do zachodu słońca i tylko tyle żeby zobaczyć to miasto.

Odkrywamy nowe możliwości związane z podróżowaniem taksówką i  motorikszą, które posiadają zainstalowane liczniki. Okazuje się, że przejazd wychodzi o wiele taniej przy uruchomieniu go niż uzgadnianie z kierowcą ceny przy każdym przejeździe. Nie zawsze jednak kierowcy się na to zgadzają. Przewodnik Loney Planet twierdzi, że namówienie ich do licznika to prawdziwy cud. Poza tym istnieje ryzyko, że celowo wydłużą trasę (część chce zarobić na turystach, czego może doświadczyć obcokrajowiec także  w Warszawie).

To zadziwiające, ale wraz z upływem dnia miasto coraz mocniej się korkuje, a pociągi robią się bardziej zatłoczone.

Mumbai bardzo różni się do Delhi, bynajmniej tego Delhi, które my poznaliśmy. W zestawianiu wypada korzystniej, a może po prostu już się przyzwyczaiłam do klimatu Indii? Miasto ma piękną architekturę, a ludzie są tu niezwykle życzliwi. W ciągu tych dwóch godzin jakieś sześć osób pomogło nam się tu odnaleźć. To co warte podkreślenia to fakt, iż same wyszły z inicjatywą i to zupełnie bezinteresownie. Raz nawet w zatłoczonym pociągu będącym odpowiednikiem warszawskiej SKM-ki, ale znacząco bardziej zatłoczonej, jacyś obcy mężczyźni ustąpili nam miejsca i sami stali w pociągu ściśnięci jak sardynki w przysłowiowej puszcze. W ogóle mam wrażenie, że im dłużej jesteśmy w Indiach, tym więcej życzliwości nas spotyka. Artur chyba jest innego zdania, bo z nerwów wraca do palenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *