Happy Holy

13 marzec 2014 (czwartek)

Jaipur (Indie)

„Nie mam swojego telefonu. Zgubiłem.”- tymi słowami wypowiedzianymi przez Artura zaczęliśmy dzień zakupów i naszą ostatnią dobę w Jaipurze. Pomimo poszukiwań komórka nie znalazła się.

Przez kilka godzin z trochę smętną miną ciągam Artura po sklepach. Nastroju nie poprawia kierowca motorikszy, który nie potrafi nas dowieść  pod wskazany adres. Ciągle nie mogę wyjść z podziwu dla ich postawy i umiejętności. Każdy z nich niemal zawsze twierdzi, że doskonale zna dane miejsce i adres oraz, że zawiezie cię tam za kwotę x rupi. Przy czym po drodze zabłądzi co najmniej raz i co najmniej dwa razy dopyta innych kierowców o adres. Dodatkowo na końcu zażąda wyższej kwoty niż ustalona za nadmiarowe kilometry.

Ruszamy dalej. Przechodząc uliczkami Jaipuru miejscami widzimy młodzież, która święto Holi (święto radości i wiosny) nazywane Festiwalem Kolorów rozpoczęła wcześniej. Przed jedną ze szkół stoi grupa uczennic, które posypiają się kolorowymi proszkami. Zatrzymuję się na chwilę, aby aparatem uwiecznić te rytuały. Po zrobieniu krótkiej sesji  doganiam Artura, który cierpliwie czeka na mnie na 50 metrów dalej.  Z daleka widzę jego uśmiech na twarzy pokrytej czerwonym proszkiem. Oberwał ;). Nie minęła minuta jak podbiegła do mnie kilkunastoletnia dziewczyna i delikatnie obsmarowała moje policzki substancją w tym samym kolorze twierdząc, że to na szczęście. I jak tu odmówić?! Kierujemy się do naszego hotelu nie zmywając „makijażu” i słysząc od wszystkich Hindusów w około „Happy Holy”.

Szkoda, że Happy Holy nie działa na zagubione komórki.

A więc „Happy Holy”!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *