Największa armia spoza światów

25 czerwiec 2011 (sobota)

Xi’an (Chiny)

Ponad 7.500 piechurów i jeźdźców chroni swojego cesarza Qin Shi Huandgi przed każdym, kto spróbuje zakłócić jego spokój. Ma mu także pomóc w odzyskaniu władzy w … życiu pozagrobowym. Tak, tak. Wspomniany cesarz odszedł dawno temu, a jego armia nigdy żywa nie była, choć liczy blisko 2.200 lat!

Wspominany cesarz przez 30 lat budował swój grobowiec oraz rzeszę terakotowych obrońców. Oczywiście nie własnymi rękami, a za sprawą setek tysięcy robotników i rzemieślników. Po śmierci władcy, jego syn i następca pochował go wraz z bezdzietnymi konkubinami, zamurowując żywcem w mauzoleum wszystkich, którzy posiadali wiedzę o skarbach i lokalizacji jego grobu. Tajemnica Qin Shi Huandgi nigdy nie wyszłaby na jaw, gdyby nie dwaj rolnicy, który drążąc studnię na polu, w 1974 roku przez przypadek dokopali się do żołnierzy.

Terakotowi wojownicy znajdują się w 3 zadaszonych komorach. W przeszłości figury również były chronione sufitem, ale czas zniszczył drewnianą konstrukcję. Choć od odkrycia armii minęły już dziesiątki lat, to wykopaliska prowadzone są nadal, bowiem wielu żołnierzy nie udało się jeszcze odkopać. Pomimo, że dziś widzimy ich sylwetki w pełnej okazałości, to obraz ten jest rezultatem pracy setek archeologów, który zastali figury podzielone są na liczne fragmenty. Rekonstrukcja jednego wojownika jest niezwykle trudna i żmudna, może trwać nawet kilka miesięcy. A wszystko dlatego, że każdy żołnierz ma swoją własną fizjonomię, pełną przeróżnych szczegółów.

Figury tworzono z elementów, które następnie były składane w postacie o wymiarach zwykłego człowieka. Jakkolwiek torsy posągów były prawdopodobnie robione seryjne, tak głowy oraz ręce modelowano indywidualnie. Bardzo dużą uwagę przywiązano m.in. do fryzur. Samych rodzajów wąsów jest tu aż 24! Najbardziej zadziwiające są twarze żołnierzy. Każda z nich jest odmienna i przedstawia inne emocje. Niektórzy uważają, że przy ich wykonaniu pozowali prawdziwi ludzie i co ciekawe, każdy tylko do jednej!

Terakotowe posągi były pierwotnie pomalowane, ale w momencie ich odkopania przez rolników do wnętrza dostało się powietrze, w wyniku działania którego farba wyblakła. Nienajlepszy los spotkał także broń, w którą zaopatrzony był każdy z żołnierzy. Strzały, łuki i miecze wykonane z bambusa, drewna i brązu z biegiem lat zgniły pozbawiając wojowników ich świeżo wyprodukowanych atrybutów.

Armia budzi podziw, a także strach na tyle skutecznie, że sami Chińczycy z pewnym niepokojem podchodzą do badania grobowca cesarza znajdującego się 1,5 km za miejscem, gdzie odnaleziono żołnierzy, tuż pod usypanym wzgórzem. Czy słusznie? Czas pokaże…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *