Pożegnanie po japońsku?

11 maja 2016 (środa)
Miyanoura, Yakushima

„Konicziła” – łamaną japońszczyzną witamy parkę staruszków, która przysiada się do nas w poczekalnii na prom powrotny do Kagoshimy. Nowoprzybyli ledwie zdążyli usiąść, gdy zaciekawiony staruszek zaczepia nas jeszcze bardziej łamanym niż nasz japoński angielskim pytając skąd jesteśmy i jak długo trwa nasza podróż po Japonii. Po chwili wyciąga z plecaka swojego tableta, na którym coś kreśli by po jakiejś minucie dumnie pokazać nam mapę google z widokiem na Polskę. Tak to stąd jesteśmy potakuję głową. Mężczyzna wymienia kilka zdań w ojczystym języku z żoną, która najwidoczniej nie zna angielskiego. Zachęcony krótką rozmową zaczyna dopytywać nas o inne szczegóły podróży i życia dzieląc się także swoją historia. Żona staruszka wyjmuje swojego tableta dumnie pokazując nam dom, w którym mieszkają w Yakushimie od 25 lat. Pozostałe 55 spędzili w Osace. Szybki rachunek i wychodzi, że staruszek liczy 80 lat. A wygląda na 60, jest pełen energii i co chwilę zanosi się głośnym śmiechem. Wizja 80-sięciolaków bawi mnie okrutnie zwłaszcza jak przywołuję w pamięci obraz moich własnych dziadków, który choć wyposażeni w telefony komórkowe nie potrafią odczytać nawet sms. Po tablecie przychodzi czas na kolejne gadżety. Z magicznego plecaka staruszek wyciąga kolejne urządzenie, które okazuje się być jakąś formą translatora na co wskazuje wydobywające się z niego rosyjskie „zdrastwujcie”. Japończycy usilnie próbują poprawnie powtórzyć słowo, ale bez pozytywnego rezultatu. Na twarzy pozbawionej części uzębienia, naprzemiennie z czarnymi paciorkami wystającymi z ust Japończyka, wiać coraz większe rozbawianie. Po krótkiej lekcji języka obcego, staruszek sięga do swojej skarbnicy wyciągając z niej kilka metolowych obręczy, które przeplata razem i rozłącza dając pokaz swoich magicznych umiejętności. Szybko okazuje się być człowiekiem wielu talentów. Po obręczach przychodzi bowiem czas na muzykę. Z plecaka wyskakuje zestaw harmonijek, w oparciu o które w poczekalni rozbrzmiewają japońskie melodie, przeplatane tangiem czy muzyką Chopina. 80-sięciolatek zbiera gromkie oklaski od nas i innych leciwych rodaków także czekających na prom. To najmilej spęczona godzina pobytu w tym kraju … i jakże zaskakująca. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *