One dollar! One dollar!

6 luty 2013 (środa)

Siem Reap (Kambodża)

Fale odbijają się od łódki, którą płyniemy po Tonle Sap. Razem z naszym przewodnikiem siedzimy na jej czubie wsłuchując się w historię największego na Półwyspie Indochińskim jeziora.

Po 10 minutach od wypłynięcia, przestajemy dostrzegać brzeg. Zatrzymujemy się w miejscu. Naszym oczom ukazują się pływające wsie rybackie i liczne osiedla zbudowane na palach. Po prawej kobieta robi pranie, obok bawią się dzieci, po lewej widać kościół. Ludzie żyją tu przez cały rok utrzymując się z połowu ryb, których jest tu naprawdę bardzo wiele. „Normalne, codzienne sprawy” pomyślałam.

Nieporuszająca się w miejscu łódka z turystami przyciąga tutejszych mieszkańców. Podpływa do nas matka z dwójką dzieci – kilkumiesięcznym maluszkiem śpiącym w zwiniętej chuście i około 5-letnim chłopcem z wężem na szyi. Chłopczyk ochoczo podaje mi zwierzę sugerując gestem, abym założyła je na kark. Choć domyślam się jego intencji, postanawiam przyjąć gada na klatę, tzn. na szyję. Skoro jemu wąż nic nie zrobił, cóż mi może grozić?

W naczyniach na kształt dużej miski podpływają kilkuletnie dzieci krzycząc prosząco „one dollar”. Serce zawsze się łamie w takich sytuacjach: pomóc indywidualnie, czy może  wesprzeć organizacje charytatywne? Ja naprawdę nie potrafię odmówić…

Przewodnik wyczuwa sytuację i mówiąc o panującej tu biedzie proponuje zakup ryżu dla dzieci uczących się w tutejszej szkole. Łódką parkuje przy hurtowni artykułów spożywczych. Ceny są tu naprawdę kosmiczne, aż nierealne dla tutejszych mieszkańców. Ewidentnie jest to sposób na zarobek na turystach. Dość długo wahamy się co począć, ale jak tu nie pomóc dzieciom? Kupujemy mniejszy worek ryżu i razem z przewodniem zawozimy go do tutejszej szkoły, w której uczniowie zaraz po naszym wejściu jak na komendę zaczynają jeść ryż ze swoich miseczek, aby przestać spożywać swój posiłek zaraz opuszczeniu przez nas pomieszczenia.

Po powrocie do hostelu utwierdzamy się w przeświadczeniu, że całe to wsparcie szkoły, to nieetyczny proceder. Zakupione produkty przez turystów są odbierane dzieciom i sprzedawane ponownie. Obiecujemy sobie już nigdy więcej nie udzielać wsparcia w podobnej formie. Nie służy ono bowiem potrzebującym, dzieci uczy żebrania i pozwala zarabiać innym na biedzie i nieszczęściu tutejszych mieszkańców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *